wtorek, 17 lutego 2015

Chapter 5

Dni robiły się zimne i nieprzyjemne. Rose przygotowywała się do występów i pracowała w wolnych chwilach. Sara pomagał jej. One Direction z powodu drobnych usterek w zespole odwołało kilka koncertów.
-matko..-wyszeptała Sara i cała zbladła
-Co jest?-spytała z troską przyjaciółka
Nic, nieważne...-wydukała i schowała telefon do kieszeni
-Sara, mów.. Jesteś cała blada..
-No wiesz... Nie.. nie mogę, będzie ci przykro...
-Sara, serio zaczynam się bać, mów..-poprosiła zdezorientowana Rose
-No bo.. Ale nie będziesz miała doła?
-Mów że..
-Niall ma chyba dziewczynę...-powiedziała Sara cicho, pokazując Rose zdjęcie

-Ymm.. no i?..
-Nie odwracaj wzroku.. Widzę, że ci przykro..
-Oj no.. Wcale nie.. On jest gwiazdą, a mnie nikt nie zna. Taka szara myszka nie miałaby u niego szans.. Dobrze, że znalazł szczęście..-wytłumaczyła Rose, ocierając łzę
-Biedna.. Masz mnie.-pocieszyła ją Sara i wróciła do pracy.
Dzień kolejnego występu w programie. Sara chodziła po pokoju jak osa. Tu się malowała, tam czesała, tam ubierała. Rose siedziała spokojnie na łóżku, z jej ust nie wydobywało się ani jedno słowo. Nie pokazał się najmniejszy uśmiech. Siedziała ponuro i patrzyła w jedno miejsce. Była w zupełnej rozterce, myślała.. O nim. I o niej.
-Boję się ciebie... Cały poranek nic nie mówisz.. Nic nie zjadłaś.. Co ci jest? To przez Nialla prawda?-spytała Sara poważnym tonem
-Ja nie wiem.. Staram się cieszyć jego szczęściem... Nie umiem.. Wydaje mi się że znam tą dziewczynę i nie jest ona dla niego odpowiednia... A jeśli ona go zrani?
-Boże Rose, no i? Jego życie... Daj sobie spokój... Chodź już bo nas zdyskwalifikują...

-No dobrze chłopaki.. Wiem, nie jest miedzy nami najlepiej... Ale chciałbym, żeby było jak dawniej... Tak jak wtedy, gdy Niall był nieśmiałym chłopcem i rozbawiał do łez, gdy Zayn był pokornym bad boyem i nie palił, gdy Liam był Daddy Direction ale bez przesady.. Gdy Lou miał fazy z gołębiami i gdy ja byłem.. Dzieciakiem... Teraz wszystko się zepsuło, za bardzo się zmieniliśmy.. Ni.. Za dużo imprezujesz, ciągle pijesz i podrywasz.. Zayn, ty nie jesteś już tak troskliwy w stosunku do Perrie i te fajki... Błagam rzuć to... Li.. Super, fajnie że się troszczysz, ale to gruba przesada.. Nie każ nam robić wszystkiego tak jak chcesz... I nie pal bo ughhh... Lou... Co z tobą? Gdzie Kevin? Gdzie ten żartowniś? No a ja.. Wiem, bajeruje każdą, wyglądam fatalnie w tych włosach...
-Harry ma rację.. Oddaliliśmy się od siebie...-zgodził się Liam
-No przecież to normalne... Do końca życia nie będziemy młodzi ani zawsze mili i sympatyczni.. O co wam biega.. Zachowujecie się tak, jakby kłótnie były czymś niedozwolonym...-skarcił ich Zayn i opuścił willę.

-zaraz spotkanie z fanami.. Jezu, kilka występów i już nas tak lubią.. Marzenie...-cieszyła się Sara
-No, fajnie-zgodziła się Rose
-Uśmiechnij się....
-No ale... No ok...

-spójrz mi w oczy..-poprosił Niall
-To nie ma sensu.. Ten dzień jest pechowy...-odpowiedziała Melissa cały czas stawiając na swoim
-spojrzysz?-spytał blondyn. Dziewczyna zrobiła to. Jej oczy wypełniały łzy zmieszane z czarnym tuszem do rzęs. Oboje znacznie się do siebie przybliżyli i czuli ciepło swoich ciał.

→ Ciąg dalszy nastąpi →

Witam pysie! Drugi dzień ferii ^^… i długo oczekiwany rozdział. Dziękuję za masę wyświetleń i motywujące komentarze :* /Rose xoxo